Pokazywanie postów oznaczonych etykietą myself and I. Pokaż wszystkie posty

projekt SLIM - sekret hula hop


Witajcie. Sesja za mną, więc pora wziąć się za blogowanie. Dziś, chciała rozpocząć nowy cykl na blogu: projekt SLIM. Zimą uwielbiamy raczyć się wysokokalorycznymi łakociami, czekoladkami, batonikami i tym wszystkim, co poprawia nam nastój w mroźne i ciemne zimowe wieczory. Gdy zima się kończy, a nas nie okrywa już gruba warstwa swetrów, płaszczy i kurtek puchowych, okazuje się, że niestety nie wszystko poszło w przysłowiowe "cycki". Przeglądamy wtedy Internet w poszukiwaniu tanich karnetów na siłownię, super diet wyszczuplających oraz herbatek przeczyszczających, by na wiosnę wyglądać pięknie i rześko jak młode pęczki kwiatów. 

I tak też, w tym roku i ja desperacko rozglądam się za fitnesem, zumbą. Jedyną, drobną w zasadzie przeszkodą u  mnie jest brak czasu (godzina na sam dojazd w godzinach szczytu dłuży się niemiłosiernie, szczególnie gdy jesteśmy już spóźnione) jak i brak funduszy. Postawiłam więc na trening w domu. Z jakim rezultatem? Mam nadzieje, że niedługo się okaże.


Dzisiejszy wpis chciałam poświecić ukochanej zabawce z dzieciństwa, która, z drobną modyfikacją producenta, stała się osobistym narzędziem tortur. Hula hop, bo tak profesjonalnie nazywa się ta obręcz, świetnie wyszczupla i pracuje nad naszą talią. Niektórzy używają to urządzenie do wzmacniania mięśni  całego ciała począwszy od szyi, ramion, brzucha, bioder aż do nóg, lecz na sam początek, dla niewprawionych w kręcenie biodrami, zaleca się ćwiczenia samego brzuszka. 

Ja zamawiałam hula hop na allegro. Kierowałam się kilkoma znalezionymi w Internecie wskazówkami:
  •  odpowiedni rozmiar koła (koło powinno być na wysokość Twoich bioder (ja kupiłam takie o średnicy 1 metra). Jeśli kupicie za małe koło, będzie Wam bardzo ciężko nim kręcić i szybko stracicie motywacje na dalsze ćwiczenia),
  • im cięższe tym lepsze (moje waży 1 kg, na początek to odpowiednia waga, ale chętnie kupiłabym już cięższe. Cięższe koło to większy wysiłek dla naszego ciała i lepsze rezultaty),
  •  z dodatkami czy bez (możemy znaleźć trzy rodzaje hula hop:
ZWYKŁE (dziecinne)
Jest małe, gładkie i bardzo lekkie. Możecie spotkać się z pomysłami wypełniania go wodą, ryżem lub piaskiem, jednak myśl o rozklejeniu się koła i katastrofie w domu mnie osobiście by irytowała i nie pozwalała skupić się na ćwiczeniach  Jeżeli macie takie w domu, zawsze warto zacząć od niego, jednak, gdy zamierzacie hula hop dopiero nabyć, warto pomyśleć o czym bardziej profesjonalnym. 

źródło: kimet.pl

POFALOWANE
Niby lepsze, ale nadal nie wystarczająco. Pofalowana wewnętrzna strona koła ma usprawnić metabolizm i poprawiając nam kondycje. Jednak na żadnej aukcji nie znalazłam ich wymiarów, więc pewnie wagowo i wielkościowo są zrównane z tymi dziecinnymi. Jeśeli ktoś ma, z chęcią posłucham o efektach pracy.

zródło: allegro.pl

MASUJĄCE (profesjonalne?)
Trzeci rodzaj hula hop to wspomniane wcześniej narzędzie tortur. Różne rozmiary, zróżnicowane także wagowo (znalazłam nawet ważące 2,7 kg!). Nie znam nikogo, kto ćwicząc regularnie, powiedziałby że nie ma efektów. Efekty są, razem z nimi ból, krew i łzy. Wystarczy przeglądnąć fora, by dowiedzieć się, że przez dwa tygodnie regularnych ćwiczeń występują bóle mięśni, siniaki a nawet krwiaki. Jednak, by Was uspokoić  nie każdy odczuwa skutki kręcenia tak samo. Owszem, zakwasy są. Ale to jest bardzo mobilizujące, wiemy wtedy, że nasze ciało ćwiczy  I już po 3-4 tygodniach znikają boczki, skóra staje się sprężysta, a ciało jędrne  gładkie.

                                          
źródło: allegro.pl

Zdjęcia wyżej przedstawiają hula hop, które ja kupiłam na allegro. Zapłaciłam 30 zł (wysyłka darmowa do punktu DHL w Twoim mieście), więc cena niezbyt wygórowana. Zaczęłam ćwiczyć wczoraj. Dziś czuję zakwasy mięśni brzucha, lecz są ona mniejsze, niż przy treningach z Ewą :) Na kartce zapisałam swoje wymiary, w kalendarzu zaznaczam kiedy ćwiczyłam - to ma motywować mnie do systematyczności.


Zapraszam Was do podzielenia się opiniami na ten temat - ćwiczycie, planujecie, ale robiłyście to kiedyś? Które hula hop jest najlepsze i któremu warto zaufać? Czekam na Wasze opinie.


Hugs and kisses,
Ryta

first..

Ryta, studentka pedagogiki na UMCS w Lublinie.
Maniaczka butów, siatkówki i słodyczy wszelkiej maści.
Tak najczęściej się przedstawiam. Pierwszy post, moim skromnym zdaniem, powinien być dobrą zapowiedzią tego, czego można tu się będzie spodziewać. Niestety, brzydka pogoda i skrajne w moim przypadku lenistwo uniemożliwiły mi stworzenia  jakiegoś ciekawego outfitu. Tak więc skupimy się na teorii.

Mój styl ciągle ewoluuje. Choć wiecznie towarzyszy mi zamiłowanie do czerni i szarości. Włosy, których kolor zmieniany był w częstotliwości raz na miesiąc, teraz zdecydowały się również pozostać przy ulubionej barwie.
Ulubioną częścią garderoby są buty. Kozaki, czółenka, muszkieterki czy koturny - wszystkie przyprawiają mnie o zawroty głowy. Mimo, iż w ostatnich czasach, zdrowie zmusiło mnie do niskiej podeszwy, wraz z nadchodzącą wiosną przyjdą i obcasy.


Na moim blogu nie znajdziecie wszystkich nadchodzących trendów, ubrań znanych marek czy designerskich dodatków. Mam swoje patrzenie na modę, często kompletnie niezgodne z obowiązującymi zasadami.

Podkreślenie kształtów, sexapil, a jednocześnie wygoda, duża dawka luzu i prostota.
Jednym słowem...nic zobowiązującego.